| :: 04.02.2012 :: |
Lato w mieście
|
|

Dzisiaj nie było żadnego biegania. Za zimno! W sumie przez ostatnie kilka lat również biegania nie było, ale zawsze przecież lepiej mieć wytłumaczenie niż go nie mieć. Załóżmy więc, że musiałem znaleźć na sobotę substytut biegania. I tu z pomocą przyszedł mi tak zwany groundhopping totalny. Meczów obejrzałem kilka, zaliczając przy okazji parę nowych stadionów. No coż, nie ma szybszego środka transportu od telewizyjnego pilota.
Taka piosenka szantowa mi się przypomniała przy okazji, która nienajgorzej opisuje moje dokonania.
"Powiedz mi, Stary, który to raz
Dajemy w tej knajpie w gaz?
Który raz płyniemy w długi rejs
Nie ruszając tyłka z miejsc? "
Swą podróż zacząłem na Upton Park. Zakończyłem zaś na Camp Nou. W kartofliskowych kronikach zapisałem:
+ Bardzo podoba mi się nowatorskie podejście do nagłośnienia komentatorów w Sportklubie. Nie wiem czy to specjalny efekt, czy oni rzeczywiście siedzą w kiblu. Liczy się jednak efekt. Tak trzymać!
+ Myślę, że najbliższe dni sędzia spotkania West Ham - Millwall będzię pił za darmo, a sponsorem jego piwnych igraszek będą kibice gospodarzy. Pomocny z gościa chłop i tyle. West Ham oczywiście wygrał (po bramce, której być nie powinno).
+ W Grecji odwołano wszystkie mecze drugiej i trzeciej ligi. Powodem był strajk piłkarzy, którzy stwierdzili że nie będą grać bez opłaconych ubezpieczeń. Musiałem obejść się smakiem. Za tydzień strajku ma już nie być.
+ Tomasz Lach z Eurosportu podczas meczu HSV z Bayernem udowodnił tezę, że gdy nie rozróżnia się zawodników to komentuje się gorzej. W pewnym momencie w drużynie gospodarzy Agłero podawał na skrzydło, dośrodkowywał i strzelał w jednej kilkusekundowej akcji.
+ W całej Europie było potwornie zimno. Najbardziej mróz dokuczał zawodnikom Realu Madryt (choć grali chyba przy temp. +6).
+ Spotkanie Getafe z Realem Madryt oglądało tyle samo osób co mecze Getafe z Granadą, Sportingiem Gijon czy inną Majorką. To, że więcej niż 10 tys. lokalnej społeczności na stadion w Getafe nie da rady przyciągnąć - rozumiem. Jakoś nie potrafię jednak pojąć tego, że na taki Real, gdy gra na Santiago Bernabeu przychodzi 80 tys. ludzi, a jak ci sami bohateiros grają 40 minut drogi od Santiago Bernabeu to nikt z tych 80 tysięcy "najwierniejszych" się nie ruszy. U nas przecież nawet gdyby dajmy na to zespół X miał 30 tys. samych pikników, to myślę, że gdyby grał mecz na innym stadionie w tym samym mieście, to przynajmniej kilka tysięcy osób (chociażby emeryci i renciści) poszliby zobaczyć na miejsce co i jak.
+ Podczas meczu Barcelony z Realem Sociedad zdrętwiały mi nogi. Była to najbardziej emocjonująca chwila tego pojedynku.
+ Wiem, że bardzo potrzebne są takie wpisy, ale próbóje zasnąć, a liczenie baranów nie pomaga :P
| 
|
dodaj komentarz
|
| :: 1.02.2012 :: |
Bez paliwa się nie wygrywa
|
|

Bardzo mi przykro, ale Błękitni Korytów na kilka najbliższych tygodni muszą podzielić się mianem "polskiej Barcelony".
Obecnie termin ten bardzo pasuje do Renomowanej Drużyny Abstynenci Warszawa, którzy tak jak Barcelona, po latach przeżywają chwilowe załamanie formy :P Wystarczy spojrzeć na wyniki dwóch spotkań rozegranych w ciągu ostatnich trzech dni.
29.01.2012
Abstynenci - Saskersi Old Boys 1:6
31.01.2012
Abstynenci - OBI 1:7
Jeżeli kogoś obraża przyznane czasowo Abstynentom określenie "polskiej Barcelony" zawsze może Barcę nazywać "katalońskimi Abstynentami" :P
| 
|
dodaj komentarz
|
| :: 31.01.2012 :: |
90 lat Pogoni Grodzisk Maz.
|
|
Na podwarszawskich stadionach piłkarsko nic ciekawego się za bardzo nie dzieje, co nie oznacza wcale, że jest totalna nuda na trybunach.
Swoje 90-lecie świetowała ostatnio Pogoń Grodzisk Maz., a grupa Boys at Work przygotowała okolicznościową choreografię.

Zobacz więcej zdjęć oprawy na stronie Hagi`ego
| 
|
dodaj komentarz
liczba komentarzy (1)
|
| :: 30.01.2012 :: |
Najlepszy stadion dla kibiców na diecie!
|
|
Ha! Kto myśłał, że podczas weekendowego pobytu we Włoszech kartofliskowa redakcja widziała tylko 4 spotkania jest w błędzie. Płęntą całej eskapady była wizyta na słynnym San Siro.
San Siro jest dla wielu groundhopperów niczym utwór "Sterwej to hewen" dla gitarzystów. Poznajesz pierwsze podstawowe akordy (a C D e?), ręce bola cię od wyginania dookoła gryfa, ale od razu napierdzielasz schody do nieba, czując że cały świat ci zaraz będzie robił ląskę :P
Jeżeli zapytasz początkującego groundhoppera "Gdzie byłeś?" to duża szansa, żę pochwali się wizytą na stadionie w Milano (w tym wypadku nawiązania do laski raczej jednak nie występują :P).
Kartofliska dały dupy w obu tych kwestiach. Gitarkę zacząłem ujarzmiać zdaje się od RATM, czy innych Elektrycznych Gitar (i pewnie dlatego po wielu latach nadal jestem na etapie początkowym :), a początkującym groundhopperem zostałem dopiero tydzień temu. Teraz tylko czekam na te pytania od cwaniaków "a w Mediolanie już byłeś?". Tym razem na pewno się nie zaczerwienię (no chyba, żę będę po siedmiu :P)
Inter Milano - Lazio Roma 2:1
22.01.2012
Serie A
widzów: 56.000
cena biletu: 23 euro



Gdybym na San Siro chodził regularnie nie byłbym zapewne taki gruby. Aby wejść na najwyższą trybunę trzeba pokonać 12 pięter!

Choć powietrze uszło ze mnie już mniej więcej na trzecim poziomie wspinaczki to wyrobiłem się na pierwszy gwizdek!


Gdybym wiedział, że można to też bym wziął ze sobą fajerwerki.

W każdej z wież w narożnikach znajduje się knajpa. Dla tych co lubią się w barach zasiedzieć przewidziano lufciki z widokiem na plac gry.

Od tego spotkania sponsorem Interu jest jedna z polskich firm produkujących okna (główne reklamy na stadionie). W drodzę powrotnej spotkałem na lotnisku znajomych "groundhopperów" z "Dzień dobry TVN", którzy podczas meczu kręcili materiał na temat tegoż patronatu.
Zobacz galerię z meczu
| 
|
dodaj komentarz
|
| :: 28.01.2012 :: |
Klasyczna zachajdziura: Piacenza - La Spezia
|
|
W ostatni dzień mojego pobytu we Włoszech planowałem wybrać się na spotkanie Novara - Milan, na które miałem załatwić akredytacje. Tak na wszelki wypadek jaby mecz miał być wyprzedany. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że na pewno i tak mi się przyfarci :P
I gdy tak zajrzałem od razu po przyjeździe do La Gazzetta dello Sport widząc przy tymże spotkaniu w kategorii "ceny biletów" sformułowanie "tutto aseurito" wiedziałem, że chyba jednak jestem w dupie.
Po przejściach w Bergamo doszedłem do wniosku, że nie ma co ryzykować i rozpisałem konkurs na szlagier zastępczy. Rywalizację wygrała Piacenza, która gra obecnie w trzeciej lidze.
Piacenza - La Spezia 0:1
22.01.2012
III liga
widzów: 2.200
cena biletu: 20 euro
Zobacz galerię z meczu
Do wizyty w Piacenzy przekonały mnie zdjęcia stadionu.

Po spadku do trzeciej ligi miejscowy ruch kibicowski troszeczke podupadł. Tak wyglądał sektor fanatyków Piacenzy na 10 minut przed meczem.

Tak dawali czadu w trakcie meczu.

Duże zaskoczenie ze strony kibiców gości. Lubię tematy fekalne ;), wobec czego bardzo odpowiadała mi ich choreografia z papierem toaletowym.

Doping prima sort. Muszę zobaczyć ich kiedyś podczas meczu u siebie.

Zwiedzając Piacenzę znalazłem jeszcze stadion, którego nie jestem w stani przypasować do żadnego zespołu. Tu liczę na podpowiedź Endiego05.

Zobacz galerię z meczu
| 
|
dodaj komentarz
|
| :: 28.01.2012 :: |
Kartofliska honorowe: Atalanta - Juventus
|
|
Dobry plan to podstawa. Cała eskapadę do Włoch miałem więc precyzyjnie zaplanowaną w zasadzie co do minuty. Żaden pociąg nie mógł się spóźnić (i się nie spóźnił! no dobra dawałem tolerancję z 5 minut). I nawet dwukilometrową drogę do hotelu, rejestrację w nim, a później kolejny kilometrowy spacer pod stadion wyliczyłem bezbłędnie!
Był tylko jeden malutki fuck-up. Nie kupiłem np. biletu na spotkanie w Bergamo, a po przybyciu na miejsce okazało się, że mecz jest wyprzedany.
I gdy tak stałem pod stadionem gotowy do odwrotu, na kilka minut przed pierwszym gwizdkiem dotarła do mnie nowina, że jest jeszcze kilka biletów na trybunę honorową. Mój portfel nie byłby z pewnością zadowolony z wypatroszenia znacznej części bebechów, ale że go nie miałem to udało dogadać się z kieszenią :P
Atalanta Bergamo - Juventus 0:2
21.01.2012
Serie A
widzów: 22.200
cena biletu: dubidubidooo

Choć stadion miał 4 trybuny, oprawy przygotowano tylko na trzech :(



Kółko pirotechniczne tym razem postawiło na praktykę.

Minuta ciszy. Podczas jej trwania race latały bezszelestnie:P


Czy to nie jest ten no...?

Spotkanie zdecydowanie szufladuję jako "milusie w chuj". Na pewno w klasyfikacji odwiedzonych przeze mnie spotkań była to pierwsza piątka! (stadion rewelacja, atmosfera rewelacja).
Zobacz galerię z meczu
| 
|
dodaj komentarz
|
| :: 24.01.2012 :: |
Żyleta jest zawsze z Wami: Hellas Verona - Juve Stabia
|
|
Werona to bardzo piękne miasto pełne zabytków. W drodze z dworca na stadion i z powrotem o dziwo wszystkie się przede mną pochowały. Nie dadzą człowiekowi pozwiedzać:(
Hellas Verona - Juve Stabia 2:0
21.01.2012
Serie B
widzów: 12.500
cena biletu: 22 euro

Gdyby ktoś sądził, że kibice Hellas są skrajnie lewicowi to się nieznacznie, ale jednak myli.

Żyleta jest zawsze z Wami.

Urodziwy stadion w Weronie był areną MŚ w 1990 roku. Teraz grają na nim i Hellas i Ch**vo.

Hellas to pierwszy włoski zespół kibicujący w ... stylu brytyjskim. Stąd w repertuarze przyśpiewek i "You will never walk alone" i "Blue is the color".

Kibice gości zamiast na dopingu skoncentrowali się tym razem na rzucaniu hukowych petard.

Niewiele zostało kibicom Hellas fajerwerków z zabawy sylwestrowej. Te kilka sztuk jednak odpalili.

Jeden ze strażaków nie przeszedł szkolenia z zakresu gaszenia rac. A te chyba wiedząć o tym zaatakowały jego kombinezon. W porę się jednak chłopina zorientował.

Młyn "over 60ies" funkcjonuje nie tylko na Garbarni.

Pod koniec meczu kibice obu drużyn chcieli coś sobie szepnąć na uszka, jednak Werońscy stewardzi to nieźli negocjatorzy. Zakończyło się na kilku "szeptach".

Na Curva Sud są raczej wierni kibice. Wszystkie miejsca okupują tu karneciarze. Jednorazowych biletów brak.

Zobacz galerię z meczu
| 
|
dodaj komentarz
|
| :: 24.01.2012 :: |
Tęczowy Music Box: Sampdoria - Livorno
|
|
20.03.1991:
Wojtek Kowalczyk strzela dwie bramki w wyjazdowym spotkaniu Legii z Sampdorią Genua i wojskowi awansują do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Kartofliskowa redakcja, mówiąc poetycko - niemalże zesrała się ze szczęścia.
20.01.2012:
Po paru latach ;) od pamiętnego spotkania kartofliskowa redakcja odwiedza wreszcie słynny stadion w Genui. Do zesrania się ze szczęścia było daleko, ale i tak nie ma na co narzekać :P
Nareszcie! Miesiąc bez żadnego meczu mam już za sobą! (w zasadzie to było nawet pełne 5 tygodni). Mecz w Genui był okrągłym 88-ym spotkaniem oglądanym przeze mnie w tym sezonie.
Sampdoria Genova - Livorno 1:1
20.10.2012
Serie B
widzów: 22.000
cena biletu: 11 ojro
Zobacz galerię z meczu
Słoneczna Italia przywitała mnie (w Bergamo) prawdziwymi upałami.

Hop do pociągu i wio do Genui. Po wyjściu z dworca od razu widać kto w tym mieście rządzi :P

Obowiązkowe ekspresowe zwiedzanie miasta.

2 i pół godziny przed meczem melduje się pod stadionem. Okazuje się, że na miejscu nie prowadzi się sprzedaży biletów!

Punkt z wejściówkami znajduje się mniej więcej półtora km od stadionu. Po precyzyjnych :P wskazówkach napotkanych Włochów (cały świat podziwia ich za znajomość angielskiego) do Sampdoria Point docieram godzinę przed pierwszym gwizdkiem. Na mecz wyrobiłem się, ale na małe "derby" do przystadionowej knajpy już nie.

Młyn miejscowy szczelnie wypełniony. Doping po drugiej stronie stadionu określiłbym jako "słyszalny" :P


Rude Boys. Witamy po lewej stronie.

"Ognia daj lampie mej niechaj płonie".

Fani gości w związku z nasilającymi się we Włoszech represjami skierowanymi przeciwko kibicom zaprzestali wspierać swoj zespół.
Tylko tzw. pikniki akceptują kartę kibica (słynną tesserę). Ich liczba była aż 28-krotnie większa od liczby groundhopperów, którzy przyjechali na ten mecz z Polski.

Tęczowy Music Box?

Fani Manchesteru Utd. są na całym świecie. Łatwo poznać po barwach :P

PS. Do końca kwietnia w Genui można zobaczyć wystawę słynnych prac Vincenta Van Gogha. Ja odpuściłem. Wystarczyło mi jedno dzieło artysty w hotelowym pokoju ;)

Zobacz galerię z meczu
| 
|
dodaj komentarz
liczba komentarzy (1)
|
| :: 24.01.2012 :: |
Kartofliska w mediach: futbolnet.pl
|
|

Od piątku do poniedziałku kartofliskowa redakcja przebywała na terenie północnych Włoch. Cel wizyty był rzecz jasna piłkarski. Zanim jednak rozpocznie się proces publikowania relacji z wyjazdu proponuje Państwu pewien wywiad, który ukazał się w jednym z popularnych serwisów sportowych.
Wywiad ten ma co nieco wspólnego z niniejszą witryną :P
Przeczytaj wywiad
| 
|
dodaj komentarz
liczba komentarzy (2)
|
| :: 16.01.2012 :: |
Legia Kosz allez allez
|
|
Jeżeli ktoś w miniony weekend w Warszawie widział 4 mężczyzn popijających szarlotkę piwem to już wie, że wśród nich były prawdziwe gwiazdy. Z Berlina drogą szynową dotarł na dwa dni do stolicy sam Stoffers - legenda światowego groundhoppingu. Belgrad reprezentował natomiast przebywający w Warszawie od świąt Tihomir - autor portalu Beogradskifudbal.rs, a jednocześnie prezes Serbskiego Związku Korfbalu.
Całość stawki uzupełniał były wyśmienity siatkarz czyli Pan Lesław z portalu meczemecze.blogspot.com oraz jednosobowa reprezentacja nizin społecznych (tę honorową rolę pełniła kartofliskowa redakcja).
Celem najazdu gwiazd na Warszawę nie była wbrew pozorom konieczność wystąpienia w filmie reklamowym, a całkowicie dobrowolna wizyta na meczu II ligi (a właściwie trzeciej) koszykówki.
Legia Warszawa - AZS AWF Warszawa 87:57
14.01.2011
II liga koszykówki
widzów: 1500

+ Na tej dyscyplinie bywam bardzo sporadycznie, bo jej po prostu nie rozumiem. Jeśli jednak chodzi o atmosferę, jaka panowałana tym meczu to zdecydowanie "I love this game!". Doping pełne 90 minut :P
+ Warszawa jest brutalna. To hasło jednej z dwóch opraw.

+ Na kilka minut przed końcem spotkania na kibicowskie salony powrócił jeden z najpopularniejszych dyrygentów piłkarskich w kraju. Oczywiście chodzi o Starucha. Publiczność oszalała.

+ Ciekaw jestem czy ktoś z obecnych na hali śledził w ogóle poczynania koszykarzy. Stawiam stówę, że nie.
Zobacz galerię z meczu
Ps. Dzisiaj przed godz. 10 rano zaczepił mnie na ulicy ankieter, pytając czy nie zechciałbym przetestować nowego piwa, a następnie wyrazić o nim swoją opinię. To miłe, że ktoś uznał że wyglądam na wyznawcę zasady "piwo z rana lepsze niż śmietana". That`s a groundhopping babe!
| 
|
dodaj komentarz
liczba komentarzy (1)
|